Matura to [było] duże wydarzenie. Cała moja klasa maturalna, po zdanej maturze, wylądowała u mnie w domu, każdy z butelką wódeczki. Do domu zaprosić trzydziestu chłopaków, którzy jeszcze po tych emocjach wypiliby gigantyczne ilości białej, wstrętnej wódki! Żołądki nie wytrzymywały, ale te emocje trzeba było w jakiś sposób rozładować. Były toasty i ogólna radość. I takie poczucie, że już jesteśmy ludźmi dorosłymi, samodzielnymi; że nikt nam nie może powiedzieć, że nam nie wolno się napić wódeczki. To było zdarzenie wyjątkowe, przekroczenie pewnego progu.